Ile to zwyczajna szybkość pisania na klawiaturze
Słowo w teście pisania to umowne 5 znaków ze spacją, więc każdy wynik da się przeliczyć w jedną stronę bez żadnych założeń: 40 słów na minutę to 200 znaków na minutę, a 300 znaków na minutę to 60 słów na minutę. Wszystko, co poniżej, jest arytmetyką na tej jednej umowie, bez badań, których nie mam czym potwierdzić.
Przeliczniki, które zawsze się zgadzają
- Słowa na minutę razy pięć dają znaki na minutę. 30 to 150 znaków, 50 to 250 znaków, 80 to 400 znaków.
- Znaki na minutę razy sześćdziesiąt dają naciśnięcia na godzinę, jednostkę używaną w ogłoszeniach o wprowadzaniu danych. 10 000 naciśnięć na godzinę to około 167 znaków na minutę, czyli mniej więcej 33 słowa na minutę.
- Znaki na minutę podzielone przez sześćdziesiąt dają naciśnięcia na sekundę. 250 znaków na minutę to nieco ponad cztery naciśnięcia w sekundzie.
Ostatnia liczba bywa najbardziej odkrywcza, bo pokazuje, o jakim rzędzie wielkości mówimy. Cztery naciśnięcia w sekundzie to tempo, przy którym palce pracują spokojnie, a nie na granicy. Wymóg dziesięciu tysięcy naciśnięć na godzinę, który w ogłoszeniu wygląda imponująco, opisuje więc pracę biurową w zwykłym rytmie.
Punkty odniesienia, nie oceny
Trzy progi wracają w opisach jednostek i mają sens jako punkty na skali.
- Okolice 30 słów na minutę: ktoś, kto zna już rząd podstawowy i nie patrzy na klawiaturę.
- Od 50 do 60: tempo, przy którym da się pracować z tekstem cały dzień bez zmęczenia i bez frustracji.
- Od 80 w górę: pisanie, przy którym klawiatura przestaje być hamulcem dla myśli.
Żadna z tych liczb nie opisuje człowieka, tylko ruch rąk w danym tygodniu, na danym tekście i przy danej dokładności. Zmiana któregokolwiek z tych trzech warunków zmienia liczbę, i to jest cała jej zawartość.
Ile zabiera dokładność
Tu arytmetyka jest twarda. Pomyłka poprawiona kosztuje trzy naciśnięcia: znak błędny, cofnięcie i znak właściwy. Przy dwudziestu poprawkach na minutę robi to sześćdziesiąt naciśnięć, czyli równowartość dwunastu słów, które nie trafiły do tekstu. Pomyłka niepoprawiona nie kosztuje naciśnięć, ale w najczęściej stosowanej formule netto zabiera jedno słowo za każdy błąd.
Stąd wynik, który zaskakuje przy pierwszym rachunku. Dziewięćdziesiąt słów na minutę przy dokładności 88 procent bywa w praktyce gorsze od siedemdziesięciu przy 99 procentach, bo tekst i tak trzeba przejrzeć i poprawić po zakończeniu pisania. Dokładność płaci dwa razy: raz w wyniku netto, drugi raz w czasie potrzebnym na porządkowanie tekstu.
Dlaczego wynik z 15 sekund jest wyższy
Krótki przebieg mierzy szczyt, długi mierzy tempo pracy, i różnica między nimi jest matematyczna, nie tajemnicza. Jedna sekunda wahania to w przebiegu piętnastosekundowym prawie siedem procent całego czasu, a w minutowym niecałe dwa. Ta sama pauza obniża więc krótki wynik cztery razy mocniej.
Do tego dochodzi zawartość przebiegu. W piętnastu sekundach mieści się mniej więcej dwanaście słów przy tempie pięćdziesięciu, więc jedna trudna zbitka spółgłosek waży bardzo dużo, a jednocześnie nie zdąży wystąpić żaden spadek uwagi. Minuta obejmuje jedno i drugie. Porównywanie wyniku z piętnastu sekund z wynikiem z minuty to porównywanie dwóch różnych pomiarów, dlatego test pisania trzyma te tryby osobno. Co dokładnie zlicza licznik w każdym z nich, rozpisałem w tekście o tym, co mierzy test szybkości.
Dlaczego polski tekst wypada niżej niż angielski
Trzy przyczyny, wszystkie policzalne.
1. Litery z ogonkami. W polskiej prozie i poezji wypada ich zwykle od pięciu do dziesięciu na sto znaków, a każda powstaje z prawego Alta i litery bazowej. Licznik zapisuje jeden znak, ręka wykonuje akord. 2. Zbitki spółgłosek. Ciągi w rodzaju szcz, prz i trz wymagają ruchów w sąsiednich kolumnach tej samej ręki, a takie przejścia są wolniejsze od naprzemiennych. 3. Wielkie litery i interpunkcja. Każde z nich dodaje Shift albo sięgnięcie poza rząd podstawowy, przy czym w liczniku nadal jest to jeden znak.
Sama długość wyrazów nie ma tu znaczenia i to trzeba rozdzielić. Skoro słowo jest umowne i liczy pięć znaków, dłuższe polskie wyrazy nie obniżają wyniku, bo licznik dzieli znaki, a nie wyrazy. Obniża go liczba akordów, nie liczba liter w wyrazie. Cały mechanizm akordów opisałem w tekście o polskich znakach i AltGr.
Czego tu nie znajdziesz
Nie podaję średniej krajowej ani rozkładu wyników według wieku i zawodu, bo nie mam pomiaru, na którym mógłbym się oprzeć, a liczby krążące w sieci bez metody i próby nie są danymi. To, co da się policzyć uczciwie, to przeliczniki jednostek, koszt pomyłki i wpływ długości przebiegu, i te trzy rzeczy wystarczą, żeby zrozumieć własny wynik. Jeśli ten wynik skacze bez powodu, sprawdź najpierw sprzęt w teście klawiatury, a potem nawyki opisane w tekście o błędach przy pisaniu.
Jak umowna bywa każda jednostka, pokazuje tekst sprzed stu lat. Łokieć polski, dawna miara długości Zygmunta Glogera z 1900 roku wyjaśnia, że łokieć wzięto z długości przeciętnej ręki i podzielono na 24 cale, co jest dokładnie tą samą decyzją, jaką jest liczenie słowa jako pięciu znaków.