Typowe błędy przy pisaniu na klawiaturze
Każda pomyłka poprawiona Backspace'em kosztuje 3 naciśnięcia: błędny znak, cofnięcie i znak właściwy. Ta arytmetyka wyjaśnia większość nawyków opisanych poniżej, bo prawie wszystkie sprowadzają się do tego samego: ręce pracują szybciej, niż pozwala na to celność, i cała nadwyżka wraca w postaci poprawek.
Wzrok na klawiaturze
Patrząc na klawisze, budujesz pamięć obrazu, nie pamięć ruchu. Ten nawyk działa i daje przyzwoity efekt, dlatego jest tak trwały. Koszt pojawia się dopiero przy przepisywaniu z dokumentu, bo każde spojrzenie w dół to utrata miejsca w zdaniu i drugie spojrzenie na ekran, żeby je odnaleźć.
Sprawdzenie zajmuje jedną sesję: przepisz krótki fragment i policz, ile razy opuszczasz wzrok. Jeśli więcej niż kilka razy na akapit, rząd podstawowy nie jest jeszcze utrwalony, a droga naprzód wiedzie przez ułożenie palców, nie przez szybsze pisanie.
Pisanie ponad własną dokładnością
To najczęstszy hamulec u osób, które już umieją pisać bezwzrokowo. Tekst pisany z dokładnością 92 procent wychodzi w praktyce wolniej niż ten sam tekst pisany spokojniej z dokładnością 98 procent, bo każda pomyłka to trzy naciśnięcia plus przerwa na jej zauważenie. Wynik netto rośnie wtedy, gdy dokładność idzie z 94 na 99 procent, a nie wtedy, gdy ręce przyspieszają.
Reguła praktyczna jest prosta i sprawdza się na każdym poziomie. Gdy dokładność w serii spada, zejdź o kilka słów na minutę i utrzymaj nowe tempo tak długo, aż błędy przestaną się pojawiać, a dopiero potem wróć wyżej. Kolejność ma znaczenie, bo tempo wraca samo przy zwykłym pisaniu, natomiast dokładność sama się nie odbudowuje i wymaga świadomego zejścia z gazu.
Bicie w Backspace
Poprawianie w trakcie pisania wygląda na porządek, a jest kosztem ukrytym w zegarze. Poprawiony znak nie liczy się jako błąd, więc dokładność zostaje wysoka, natomiast trzy naciśnięcia i pauza przed nimi zjadają czas i obniżają wynik przez licznik, nie przez błędy. Stąd bierze się zastój u osób, których statystyka dokładności wygląda wzorowo.
Ćwiczenie, które to rozwiązuje, jest niewygodne przez pierwsze dni: przepisz cały fragment bez ani jednego cofnięcia i dopiero potem policz błędy. Widać wtedy, gdzie ręka faktycznie się myli, a nie gdzie zdążyła zamaskować pomyłkę.
Shift tą samą ręką
Wielka litera napisana Shiftem tej samej ręki, która pisze literę, wykręca dłoń i zabiera pozycję bazową. Przy pojedynczym zdaniu jest niewidoczna, przy tekście z wieloma nazwami własnymi kosztuje powrót po każdej z nich. Shift bierze mały palec ręki przeciwnej i jest to jedna z niewielu zasad w pisaniu, która nie ma sensownego wariantu.
Ta sama uwaga dotyczy polskich ogonków. Wielkie ĄĆĘŁŃÓŚŹŻ to Shift lewej ręki, prawy Alt pod prawym kciukiem i litera, czyli trzy klawisze naciśnięte razem, opisane w tekście o polskich znakach i AltGr.
Brak przerw
Długa sesja kończy się zmęczeniem, w którym utrwala się błędne ułożenie ręki, a nie poprawny ruch. Kwadrans dziennie daje więcej niż półtorej godziny raz w tygodniu, bo pamięć ruchowa porządkuje się między sesjami, nie w ich trakcie. Godzina bez przerwy najczęściej kończy się serią, w której dokładność spada, a każda taka seria trenuje pomyłkę.
Przerwa nie musi być długa. Wystarczy odejść od klawiatury na minutę po każdych dziesięciu, rozluźnić dłonie i wrócić. Zmęczenie widać w statystyce, zanim poczujesz je w rękach: dokładność w drugiej połowie sesji spada wyraźniej niż tempo, bo najpierw psuje się celność, a dopiero potem rytm. To dobry moment na koniec sesji, a nie na dołożenie kolejnego przebiegu.
Ćwiczenie zawsze tego samego tekstu
Powtarzany fragment podnosi wynik, ale w dużej mierze dlatego, że zapamiętujesz kolejność wyrazów. Umiejętność zostaje przy tym jednym tekście i nie przenosi się dalej, co widać natychmiast po zmianie materiału. Jeżeli wynik na nowym fragmencie jest wyraźnie niższy, poprzedni był rekordem pamięci, nie pisania.
Lekarstwem jest mieszanie rodzajów tekstu, bo każdy obciąża inne ruchy: proza z długimi zdaniami inaczej niż wiersz z krótkimi wersami, a tekst prawny z liczbami inaczej niż dialog. Test pisania trzyma fragmenty z domeny publicznej właśnie po to, żeby dało się zmieniać materiał bez schodzenia na losowe słowa.
Biurko, krzesło i klawiatura
Ostatni błąd jest fizyczny i najłatwiejszy do usunięcia. Blat wyżej niż łokcie podnosi ramiona i po kilkunastu minutach męczy szyję. Nadgarstek oparty na krawędzi zmienia kąt palców i przenosi robotę na małe palce. Klawiatura ustawiona pod dużym kątem wymusza zgięcie nadgarstka do góry, a tekst źródłowy położony z boku każe obracać głowę setki razy w tę samą stronę.
Do tego dochodzą usterki sprzętu, które łatwo pomylić z własnym błędem. Klawisz, który czasem gubi naciśnięcie albo wysyła je dwa razy, wygląda dokładnie jak nieuwaga, dopóki nie sprawdzisz go w teście klawiatury. Cały porządek nauki, w którym te nawyki nie mają jak się zadomowić, rozpisałem w planie na cztery tygodnie.
Nawyki najlepiej widać na prozie z długimi zdaniami, w której nie da się jechać samą pamięcią wersu. Lalka, ranek pana Ignacego Bolesława Prusa z 1890 roku, opowiedziana w czasie teraźniejszym poranna rutyna starego subiekta, ma zdania długie i spokojne, więc od razu pokazuje, gdzie ręka sięga po Backspace z przyzwyczajenia.