Pisanie na klawiaturze w szkole: lekcja i teksty
Pozycja bazowa to osiem klawiszy układu QWERTY, ASDF pod lewą ręką i JKL ze średnikiem pod prawą, i daje w szkolnej pracowni jedną rzecz, której nie da żadne inne ćwiczenie: zwalnia wzrok od klawiatury i pozwala mu zostać na tekście. To cała stawka nauki pisania w szkole, bo uczeń przepisujący z podręcznika i patrzący w dół gubi miejsce w zdaniu przy każdym spojrzeniu.
Dlaczego to pomaga w pracy z tekstem?
Przepisywanie z dokumentu wymaga trzech miejsc dla wzroku: źródła, ekranu i klawiatury. Kto pisze bezwzrokowo, ma tylko dwa, więc znika ciągłe odnajdywanie wersu. Uczeń zyskuje na tym podwójnie, bo równocześnie czyta uważniej: przepisanie zdania wymaga zobaczenia każdej litery, każdego przecinka i każdej wielkiej litery.
Drugi zysk widać przy pisaniu własnego tekstu. Gdy ręka nie potrzebuje uwagi, uwaga zostaje przy zdaniu, które właśnie się buduje. Wypracowanie pisane z szukaniem klawiszy rozpada się na kawałki, bo autor wraca do myśli po każdym wyrazie.
Pisanie na klawiaturze nie jest w polskiej szkole osobnym przedmiotem, więc trafia zwykle na zajęcia komputerowe albo na godziny z wychowawcą jako umiejętność uboczna. To wystarcza, o ile ćwiczenie ma tekst, a nie tylko ćwiczenie.
Jak zbudować lekcję pisania na 45 minut?
Czterdzieści pięć minut dzieli się dobrze na cztery części, z których żadna nie jest wyścigiem.
| Część | Ile trwa | Co się dzieje |
|---|---|---|
| Ustawienie stanowiska | około 5 minut | krzesło, wysokość biurka, palce na ASDF oraz JKL |
| Bloki ćwiczeń | 15 do 20 minut | po dwie, trzy minuty na zestaw liter, z przerwą na rozprostowanie rąk |
| Przepisanie fragmentu | około 10 minut | kilka zdań literatury, bez pomiaru czasu |
| Rozmowa o tekście | około 5 minut | kto go napisał, kiedy, co w nim zaskoczyło |
Pierwsza część wygląda na stratę czasu i nią nie jest, bo bez niej reszta lekcji utrwala złą pozycję. Trzecia zamienia ćwiczenie w czynność, która ma sens sama z siebie, a czwarta sprawia, że lekcja przestaje być mechaniczna.
Pomiar tempa zostawiłbym na koniec cyklu i tylko jako informację dla ucznia o nim samym. Porównania między dziećmi psują tę lekcję szybciej niż cokolwiek innego, bo klasa zapamiętuje wtedy ranking, a nie umiejętność.
Co zrobić z różnymi układami w jednej pracowni?
Szkolne pracownie rzadko mają jednolity sprzęt, więc na kilkunastu stanowiskach spotykają się klawiatury o różnym kształcie i systemy o różnych ustawieniach. Dwie rzeczy wychodzą wtedy natychmiast: Enter ma inny kształt, a ukośnik odwrotny leży w innym miejscu, o czym więcej w tekście o klawiaturze ISO i ANSI.
Rozwiązanie jest metodyczne, nie sprzętowe. Uczeń ma się uczyć pozycji palca, nie nadruku na klawiszu, bo znak bierze się z układu wybranego w systemie, a nie z tego, co wytłoczono na plastiku. Zajęcia zaczynają się więc od minuty na teście klawiatury przy każdym stanowisku: widać na nim od razu, czy komputer ma polski układ, czy ogonki wychodzą z prawego Alta i czy któryś klawisz milczy. Stanowisko, na którym nie da się napisać ą, jest problemem do zgłoszenia, a nie porażką dziecka.
Warto przy tym wiedzieć, że polskich układów systemowych są dwa i oba pokazują się na pasku jako POL. Jeśli na jednym stanowisku litery wychodzą inaczej niż na pozostałych, przyczyną bywa właśnie ten drugi układ, opisany w tekście o wyborze między programisty i 214.
Część klawiszy zabiera systemowi dopiero tryb pełnoekranowy testu: zatrzymuje on u siebie 18 pozycji, w tym Windows, Esc, Tab, Print Screen i całą serię od F1 do F12. Na szkolnym komputerze to jedyny sposób, żeby sprawdzić rząd funkcyjny, który poza pełnym ekranem przejmuje przeglądarka albo system.
Z tej samej minuty wychodzi jeszcze jedna korzyść: uczniowie widzą wtedy, że klawiatura jest urządzeniem, które można sprawdzić, a nie czarną skrzynką. Ta świadomość zostaje im dłużej niż tempo pisania.
Uczniowie, którzy już piszą na swój sposób
W każdej klasie połowa dzieci pisze już dwoma albo czterema palcami i robi to sprawnie, bo trenowała to przez lata w rozmowach i grach. Przejście na pozycję bazową oznacza dla nich okres, w którym piszą wolniej niż wcześniej, i to jest najtrudniejszy moment całej nauki, bo koszt widać od razu, a zysk później.
Uczciwe postawienie sprawy działa lepiej niż namawianie. Uczeń ma prawo wiedzieć, że przez dwa tygodnie będzie mu wolniej, i że wtedy właśnie odbywa się cała nauka. Nie ma też sensu oceniać tempa w tym okresie, bo ocena spadłaby dokładnie tym, którzy zmienili sposób pisania, czyli zrobili to, o co się ich prosiło.
Skąd wziąć teksty na zajęcia?
Z domeny publicznej, i to jest jedyne źródło, przy którym nie trzeba pytać nikogo o zgodę ani niczego opłacać. Autorskie prawa majątkowe wygasają po siedemdziesięciu latach od śmierci twórcy, licząc od końca roku, w którym zmarł, więc utwory autorów zmarłych odpowiednio dawno wolno swobodnie kopiować, rozdawać i wyświetlać na lekcji. Wolne Lektury i Wikiźródła udostępniają je w postaci gotowej do użycia.
Zastosowanie na lekcji języka polskiego jest proste: uczeń przepisuje fragment omawianego utworu i przy okazji czyta go trzy razy uważniej niż przy czytaniu z podręcznika. Fragment o długości około czterystu znaków, czyli jednej strofy albo jednego akapitu prozy, wystarcza na kilka minut pisania. Sprawdza się też odwrotna kolejność: najpierw przepisanie, potem rozmowa o tym, co w tekście zdziwiło.
Nasza biblioteka tekstów jest zbudowana pod dokładnie ten sposób pracy. Fragmenty mają po kilkaset znaków, każdy ma autora, rok i jedno zdanie kontekstu, a kategorie porządkują je na prozę, poezję, dramat, bajki, teksty naukowe, prawne i mowy, więc do lekcji o Krasickim albo o Mickiewiczu da się wybrać materiał w kilkanaście sekund. Doborem sprzętu i wieku zajmuje się osobno tekst o nauce pisania dla dzieci.
Dla której klasy to ma sens
Tak, jeśli uczniowie używają już komputera do zadań domowych i przepisują z podręcznika albo z tablicy. Wtedy zwolnienie wzroku od klawiatury zmienia im sposób pracy, a nie tylko wynik ćwiczenia.
Nie, jeśli dzieci nie obejmują dłonią klawiszy pozycji bazowej na sprzęcie w pracowni. Ułożenie zastępcze utrwalone w tym wieku trzeba będzie później rozbijać, więc lepiej zostać przy swobodnym pisaniu dwiema rękami.
Zacznij tak: pierwszą lekcję poświęć w całości na ustawienie stanowisk i minutę testu klawiatury przy każdym komputerze. Wyjdzie z tego lista usterek do zgłoszenia i pewność, że wszystkie stanowiska piszą po polsku tak samo.
Kiedy ta lekcja nie zadziała
- Gdy zajęcia odbywają się raz w miesiącu. Pamięć ruchowa porządkuje się między sesjami, więc rzadkie lekcje zaczynają za każdym razem od zera.
- Gdy tempo jest oceniane. Ocena spada wtedy tym uczniom, którzy właśnie zmienili sposób pisania, czyli zrobili to, o co ich poproszono.
- Gdy ćwiczenie nie ma tekstu. Same sekwencje liter uczą ruchu, ale nie pokazują, po co ten ruch jest, i klasa traci zainteresowanie w drugim tygodniu.
FAQ
Czy pisanie na klawiaturze jest w podstawie programowej?
Nie jako osobny przedmiot. W praktyce trafia na zajęcia komputerowe albo na godziny z wychowawcą jako umiejętność uboczna, i to wystarcza, o ile ćwiczenie opiera się na prawdziwym tekście.
Jak zbudować lekcję pisania na klawiaturze?
Cztery części: około pięciu minut na ustawienie stanowiska, piętnaście do dwudziestu na krótkie bloki ćwiczeń, dziesięć na przepisanie fragmentu literatury i pięć na rozmowę o tym tekście.
Czy wolno używać na lekcji tekstów z internetu?
Bez ograniczeń tylko tych z domeny publicznej. Autorskie prawa majątkowe wygasają po siedemdziesięciu latach od śmierci twórcy, licząc od końca roku, w którym zmarł, i dopiero wtedy utwór wolno swobodnie kopiować i rozdawać.
Co zrobić, gdy komputery w pracowni mają różne układy?
Zacząć zajęcia od minuty testu klawiatury przy każdym stanowisku. Widać wtedy, czy system ma polski układ, czy ogonki wychodzą z prawego Alta i czy któryś klawisz milczy.
Czy oceniać tempo pisania uczniów?
Nie w okresie nauki. Uczniowie, którzy przechodzą na pozycję bazową, piszą przez dwa tygodnie wolniej niż wcześniej, więc ocena tempa karałaby dokładnie tych, którzy zmienili sposób pisania.
Czym to przećwiczyć
Na pierwszą wspólną lekcję pisania i polskiego nadaje się Wstęp do bajek Ignacego Krasickiego z 1779 roku: dziesięć wersów o ludziach postępujących wbrew swojej reputacji, zamkniętych pytaniem, czy taka bajka jest w ogóle możliwa. Przepisanie zajmuje kilka minut, a rozmowa o puencie zwykle znacznie dłużej. Na lekcję o prawach dziecka nadaje się fragment Konwencji o prawach dziecka o zabawie i wypoczynku, a na lekcję o Mickiewiczu Inwokacja z Pana Tadeusza.

