Test klawiatury mechanicznej w przeglądarce
Standardowy raport klawiatury w trybie boot protokołu USB HID ma 8 bajtów i przekazuje najwyżej 6 klawiszy zwykłych plus modyfikatory, dlatego siódma równocześnie wciśnięta litera potrafi zniknąć nawet w dobrej klawiaturze mechanicznej. To pierwsza rzecz, którą przeglądarka pokaże w kilka sekund, i jedna z kilku, które da się sprawdzić bez żadnego przyrządu.
Co da się zmierzyć bez sprzętu
Przeglądarka widzi to, co system zgłosi jako naciśnięcie i zwolnienie klawisza, wraz z czasem. Z tych dwóch informacji wynika cała lista rzeczy sprawdzalnych: czy klawisz odpowiada, czy odpowiada tylko raz, ile klawiszy przechodzi równocześnie i czy naciśnięcie jednego nie wywołuje meldunku od innego.
Nie wynika z nich natomiast nic o mechanice przełącznika. Siła nacisku w gramach, punkt aktywacji w milimetrach, długość skoku, dźwięk i różnica między naciśnięciem a puszczeniem pozostają poza zasięgiem, bo system nie przekazuje tych danych i żadna strona ich nie zobaczy. Do tego trzeba wagi, miernika i mikrofonu, czyli warsztatu, a nie przeglądarki.
Ghosting, czyli klawisz, którego nikt nie nacisnął
Klawisze siedzą w siatce wierszy i kolumn. W konstrukcji bez diod odcinających jedno naciśnięcie może zamknąć obwód dwoma drogami, więc płyta melduje klawisz, którego nikt nie tknął, albo przeciwnie: gubi jeden z trzech wciśniętych. Objawia się to zwykle przy grach i przy akordach z dwoma modyfikatorami.
Sprawdzenie jest krótkie: wciśnij trzy klawisze leżące w kwadracie, na przykład dwie litery obok siebie i dwie pod nimi, i patrz, ile z nich się melduje. Test klawiatury podświetla każdy klawisz osobno, więc czwarty, który zapala się sam, widać od razu.
N-key rollover i limit sześciu klawiszy
N-key rollover znaczy, że każdy klawisz jest wykrywany niezależnie od pozostałych, bez limitu. Wymaga dwóch rzeczy: diody przy każdym przełączniku oraz sposobu meldowania, który nie ogranicza się do sześciu pozycji.
Ten drugi warunek jest tym, o który potyka się większość testów. Tryb boot istnieje po to, żeby klawiatura działała w ustawieniach komputera przed wystartowaniem systemu, i przekazuje sześć klawiszy zwykłych plus osiem modyfikatorów. Klawiatura z pełnym rollover przełącza się po wystartowaniu systemu na inny sposób meldowania i limit znika, ale w ustawieniach sprzętowych zostaje przy szóstce.
Praktyczna próba wygląda tak: przyciśnij po kolei siedem, osiem, dziesięć liter i licz, ile z nich zostaje wyświetlonych. Modyfikatory nie wchodzą do limitu, więc Shift i Ctrl nie zabierają miejsc. Zatrzymanie się dokładnie na szóstce oznacza limit sposobu meldowania, a nie usterkę, i przy pisaniu tekstu nie ma znaczenia, bo palce nigdy nie trzymają sześciu klawiszy naraz.
Dwuklik, czyli chatter
Zużyty albo zabrudzony przełącznik potrafi z jednego wciśnięcia zameldować dwa naciśnięcia. W tekście wygląda to jak literówka, przy dłuższej pracy jak niechlujność, a naprawdę jest usterką sprzętu.
Rozpoznanie opiera się na czasie. Dwa naciśnięcia tego samego klawisza w odstępie kilku milisekund nie pochodzą od człowieka, bo palec nie wraca tak szybko. Trzeba tylko oddzielić dwuklik od powtarzania: system po przytrzymaniu klawisza sam powtarza znak w równych odstępach, i to jest zachowanie prawidłowe. Jeśli podwojenie wraca na jednym konkretnym klawiszu, kolejność postępowania opisuje tekst o czyszczeniu klawiatury, bo część takich przypadków to brud, nie zmęczony przełącznik.
Czego przeglądarka nie zobaczy z innego powodu
Kilka klawiszy zabiera sobie sam system, zanim dotrą do strony. Klawisz z logo systemu, część kombinacji z klawiszem Fn w laptopach i skróty przypisane do sterownika klawiatury nie pojawią się w żadnym teście w przeglądarce. Milczenie takiego klawisza nie jest dowodem usterki, tylko granicą metody, i tak należy je czytać.
Podobnie działa oprogramowanie klawiatury z własnymi warstwami: to, co widzi strona, jest wynikiem po przetworzeniu przez klawiaturę, więc klawisz z przypisaną inną funkcją zamelduje się jako inny. Rozróżnienie pozycji fizycznej i znaku pomaga to rozplątać, o czym więcej w tekście o klawiaturze ISO i ANSI.
Opóźnienie, którego nie da się rzetelnie zmierzyć stroną
Pomiar opóźnienia klawiatury w przeglądarce wygląda kusząco i nie ma z niego pożytku. Czas, jaki strona widzi, obejmuje drogę przez klawiaturę, kabel albo łącze bezprzewodowe, sterownik, system, przeglądarkę i wreszcie odświeżanie ekranu, a udziału samej klawiatury nie da się z tej sumy wyciąć.
Liczba, która z takiego pomiaru wychodzi, mówi więc o całym komputerze w danej chwili, nie o przełączniku. Rzetelne porównanie opóźnień robi się przyrządem podłączonym między klawiaturę i komputer, w warunkach powtarzalnych, i to jest praca dla warsztatu. Strona, która obiecuje milisekundy przełącznika, obiecuje coś, czego nie widzi.
Kolejność, w jakiej sprawdzam nową klawiaturę
1. Przejechać całą płytę rząd po rzędzie i sprawdzić, czy każdy klawisz odpowiada raz. 2. Wcisnąć trzy klawisze w kwadracie i policzyć meldunki, żeby wyłapać ghosting. 3. Dodawać litery do siedmiu i dalej, żeby zobaczyć, gdzie kończy się rollover. 4. Napisać kilka akapitów zwykłego tekstu i sprawdzić, czy nie wracają podwojenia.
Ostatni punkt jest najważniejszy i najczęściej pomijany, bo pojedyncze naciśnięcia nie odtwarzają warunków pisania. Dopiero dłuższy tekst pokazuje dwuklik, gubione znaki przy szybkich przejściach i klawisz, który wymaga mocniejszego dociśnięcia niż sąsiedzi.
Na ten ostatni krok dobrze nadaje się spokojna proza o średniej długości zdań. Lalka, ożywiony salon Łęckich Bolesława Prusa z 1890 roku to opis kilku dni, w których do cichego domu zaczyna przychodzić dużo gości, z nazwiskami pisanymi z wielkiej litery i regularnym Shiftem, czyli dokładnie takim rytmem, w którym słychać zmęczony przełącznik.